Gå til sidens hovedinnhold

Oskarżenia Kowalczyk zszokowały Bjørgen: – To było takie niesprawiedliwe!

Marit Bjørgen zdradza, co sądziła o oskarżeniach o doping, które kierowała w jej stronę jej wieloletnia rywalka - Justyna Kowalczyk.

19 lutego 2010 roku Mari Bjørgen zdobyła swoje drugie złoto podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver, kiedy to przekroczyła linię mety po 15-kilometrowym wyścigu ze startu wspólnego ze zmianą nart.

Był to niewątpliwie radosny dzień dla norweskiej królowej nart, jednak w nowo wydanej biografii biegaczki («Vinnerhjerte: Historien om Marit Bjørgen») Bjørgen przyznaje, że z tamtego dnia najbardziej zapamiętała coś zupełnie innego.

- Byłam zszokowana

Po wyścigu Justyna Kowalczyk, która zdobyła wówczas brąz, zaczęła rozmawiać z polskimi dziennikarzami o dopingu. Zajęła wtedy twarde stanowisko w sprawie nadmiernego, według polskiej zawodniczki, stosowania leków na astmę wśród narciarzy biegowych. Oskarżyła również Marit Bjørgen o oszustwo.

- Bez medycyny by nie wygrała. Marit czuje się zagrożona, bo doskonale wie, że bez pomocy nie miałaby takiej przewagi ani nade mną, ani nad innymi dziewczynami – powiedziała wówczas Kowalczyk w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.

- Norwegowie mają dużo do powiedzenia na temat dopingu w Rosji, a mimo to sami go potem akceptują. Gdzie jest logika? – kontynuowała polska biegaczka, czytamy w książce Bjørgen.

Polub naszą stronę na Facebooku - Nettavisen po polsku

Wypowiedzi Kowalczyk spowodowały reakcję Bjørgen.

«Na początku Marit była zszokowana. Czuła się zraniona. Obrażona. To było takie niesprawiedliwe! Wszystko zrobiła prawidłowo, wszystkie testy i wszystkie wnioski zostały zatwierdzone, zarówno przez FIS, jak i WADA. Niczego nie robiono potajemnie. Po prostu pracowała nieskończenie ciężko i w końcu wszystko zadziałało tak, jak powinno. Nigdy wcześniej nie była tak dobra. I potem przyszło to», czytamy w książce.

Kiedy Bjørgen została skonfrontowana przez media z wypowiedziami Kowalczyk, powiedziała wprost, co myśli o Polce. Norweżka stwierdziła, że Kowalczyk nie potrafi przegrywać.

- Przygotowuję się na trasach biegowych a nie w aptece

Nie był to jedyny raz, kiedy Justyna Kowalczyk komentowała te kwestie. Jesienią 2010 roku w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej powiedziała:

- Przygotowuję się na trasach biegowych a nie w aptece. Długo rozmawiałam z moim trenerem i najbardziej boimy się tych, którzy nagle znikają na miesiąc w samym środku sezonu, a potem wracają znacznie silniejsi.

Sama Justyna Kowalczyk na początku swojej kariery została zawieszona za stosowanie dopingu. Uzyskała ona pozytywny wynik testu na obecność leku przeciwzapalnego deksametazon. Wyjaśniła wówczas, że ​​użyła go do złagodzenia bólu ścięgna Achillesa i nie wiedziała, że stosowanie tej substancji jest nielegalne.

Początkowo została zawieszona na dwa lata, ale ostatecznie okres ten skrócono do jedenastu miesięcy.

Bjørgen opowiada w książce, że jej zdaniem to właśnie te kłopoty Justyny Kowalczyk były powodem, dla którego Polka tak często poruszała temat dopingu.

„Sama doświadczyła, jak to jest zostać nazwanym oszustem. Być może właśnie dlatego czuła potrzebę mówienia o tym wyjątkowo głośno i wyraźnie w późniejszym okresie swojej kariery. Mówienia o tym, że sprzeciwia się dopingowi” – czytamy w książce.

Inne artykuły Nettavisen w języku polskim znajdziesz TUTAJ

Przeczytaj o tym w języku norweskim:

Beskyldningene fra Kowalczyk sjokkerte Bjørgen: - Det føltes så urettferdig! (Sjur Tveito)